A ponieważ wiosennie miało być, dlatego dziś 2 typy w kolorze kości słoniowej/beżu.
No i na końcu zobaczycie to coś strasznego. Bo ja - kobieta na obcasach - akurat tego dnia byłam w spodniach. A pod spodniami miałam co? Nie pończochy, nie rajstopki, a... podkolanki zwane zgryźliwie przez mojego R. "antygwałtkami". Czy w ogóle ktoś tak to jeszcze nazywa?!??!?! W każdym razie po obejrzeniu tych zdjęć, na których rzeczone antygwałtki się załapały przyznaję, że faktycznie, za pięknie to nie wygląda. Nawet mimo seksownej pozycji hehe. Choć może... na wszystko znajdzie się amator:)
Potraktujcie nasze podkolanki jak "żarcik" i autokrytykę z przymrużeniem oka:)