Deszcz pada i wiosna jakoś nie chce przyjść... a jak pada, to bieganie w płytkich butkach jest ociupinkę uciążliwe, więc czekam na to, aż będzie można wskoczyć w powabne szpileczki... póki co szum deszczu zabijam szperaniem w internecie... i znalazłam marzenie;)... kształtne, z lekkim czubkiem, płytkie, prosta szpilka iiiiiii.... czerwona podeszwa! Uch! Chodzą za mną takie buty i chodzą... skończy się na tym, że jak już je znajdę to wydam na nie każde pieniądze, nawet jakbym miała do końca miesiąca jeść byle co;)
I wtedy nie zdejmowałabym tych butów ani na chwilę... wyobraź sobie... wpadasz po pracy, a ja stoję - przy kuchni... szpilki... w nich moje smukłe nogi w czarnych pończochach ze szwem z tyłu, wykończone szeroką czarno-czerwoną koronką... wyżej pas na 8 sprzączek... spod niego widać coś co na pewno nie jest ubrane w majteczki... a wyżej maluśki biały fartuszek... bo przecież przy gotowaniu mogę się wybrudzić;)... zlizuję właśnie sos z łyżki... potem oblizuję wargi... pyyyyycha ;)

oj, to niedobrze by było ;)
OdpowiedzUsuńbo najpierw do końca miesiąca byś byle co jadła
...a potem to już żadnego posiłku (po pracy) już by się nie dało zjeść ;)))
Takie pończochy by mogły być:
http://www.secretsinlace.com/images/uploads/370_1458_popup.jpg
lub
http://www.secretsinlace.com/images/uploads/186_908_popup.jpg