Dziś miałam dobry dzień... udało mi się upolować lakiery w dwóch kolorach, które za mną chodziły... jasny fiolet (bo ja mam tylko ciemny, i to tak ciemny, że R. zawsze się dopytuje, czy to przypadkiem nie czarny hehe) i żółty - ale jasny, pastelowy!!!! Delikatnie żółciutki - INGLOTA. O yeah!
Na fotach jeszcze nie moje paznokcie, ale już niedługo... :D:D:D
jak tylko M ich użyje, robimy foty :)
OdpowiedzUsuń