5.04.2011

myśli...

Padło pytanie: czy myślisz o seksie w pracy? Wyszło na to, że niekoniecznie... ale bądźmy szczerzy - to nie jest prawda;) Jasne, że myślę... i to nie tylko w pracy... a może raczej i w pracy i w innych miejscach też - sklepie, tramwaju, przymierzalni... W zasadzie chyba im dziwniejszy moment i chwila tym intensywniej czuję ochotę na mały numerek. W sumie w czasie dnia chyba nigdy nie są to "marzenia" o długim i namiętnym seksie, a raczej pomysły na szybkie, pośpieszne, choć nie pozbawione pasji spotkania. Takie, w których pocałunki mieszają się z kąsaniem, zadzieranie ubrań opanowuje się do perfekcji... takie spotkania kiedy okazuje się, że pończochy to jedno z lepszych "osiągnięć cywilizacji"... i kiedy możesz wejść we mnie szybko i głęboko... kiedy żądza i podniecenie są tak silne, że niemal nie kontroluje się ruchów... ja na jakimś blacie, z nogami oplatającymi Twój pas... wpijasz się palcami w moje plecy, ustami w szyję, a ja mogę dyszeć, jęczeć i pokrzykiwać...

A dziś w pracy miałam pończochy... i dwóch "ustrzeliłam" - a raczej zawładnęłam ich wzrokiem;)






2 komentarze:

  1. Oj, ja mam podobnie....w korku,windzie,pracy. Coś jest w tych "dziwnych miejscach", że do mnie krzycza "zróbmy to tu i teraz". A może to chodzi o ten dreszczyk emocji, "bycia przyłapanym" ?! Nie bez znaczenia są oczywiscie bodźce zewnętrzne, wzrokowe (faceci podobno to wzrokowcy). Bo o czym mam mysleć jak widzę cos takiego jak na załączonych fotach...o jej stosunku do głodu w III świecie?! Mam wtedy ochotę podciągnąć tą spódnicę i wbić zęby w jej posladki, masować uda, poczuć jak mnie oplatają.
    Piękne fotki:* Takie jak lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ...super pończoszki i zajebiste nóżki masz:))

    OdpowiedzUsuń